Okiem eksperta

Nowalijki jeść czy unikać? I „dwa słowa” o kiełkach

Marzec 10, 2017

Spożywane zimą zapasy warzyw np. w postaci mrożonek, powoli zaczynają się nam nudzić. Wraz z początkiem wiosny w sklepach i na straganach zaczną się pojawiać nowalijki, kusząc świeżymi kolorami i apetycznym wyglądem. Ale czy nowalijki są zdrowe?

Nowalijki- pierwsze wiosenne warzywa

Nowalijki czyli pierwsze młode warzywa, do których zaliczamy np. rzodkiewkę, sałatę, szczypiorek, koperek, rzeżuchę, szpinak czy marchewkę. Choć warzywa uchodzą za najbogatsze źródło witamin, co do stwierdzenia, że nowalijki są zdrowe, jest wiele zastrzeżeń. Nie wszystkie nowalijki są bezpieczne dla zdrowia.

Azotany w nowalijkach

Obawy dotyczące nowalijek wiążą się głownie z nawożeniem. Przenawożenie roślin jest bardziej szkodliwe niż niedobór składników mineralnych w glebie. Nowalijki pobierają azot w sposób nieselektywny, czyli wezmą go tyle, ile zostanie im dostarczone, a nie tyle ile potrzebują. Azotany w organizmie człowieka bądź też przy przetwarzaniu nowalijek czy ich niewłaściwym przechowywaniu mogą przekształcić się w niebezpieczne azotyny. Nowalijki mogą też zawierać znaczne ilości metali ciężkich m.in. ołów, kadm, rtęć, arsen.

Nie rezygnujmy z nowalijek całkowicie, wystarczy pamiętać o kilku sprawach

Nie chodzi o to, żeby całkowicie rezygnować czy nawet wyeliminować z naszego jadłospisu te wiosenne warzywa, wystarczy, że będziemy pamiętać o kilku sprawach:

  • nie traktujmy nowalijek jako głównego źródła witamin lecz jako dodatek
  • najlepiej kupujmy nowalijki pochodzące z gospodarstw ekologicznych lub od znajomych dostawców, będziemy mieli wtedy pewność, że chemia została ograniczona dominimum
  • kupując nowalijki zwróćmy uwagę na ich wygląd, wybierajmy tylko takie z gładką skórką, bez pleśni czy śladów gnicia
  • myjmy je starannie przed spożyciem
  • unikajmy przechowywania warzyw zawiniętych w folię
  • i pamiętajmy, niektóre nowalijki możemy uprawiać sami na kuchennym parapecie, np. szczypiorek, pietruszka, rzeżucha czy kiełki doskonale się do takiej domowej hodowli nadają i są najzdrowsze

Niedoceniana rzeżucha

Rzeżucha często niedoceniana, traktowana głównie jako forma dekoracji, powinna jednak gościć na naszym stole cały rok. Śmiało możemy ją zjadać zimą i właśnie teraz, na przedwiośniu, kiedy trudno o pełnowartościowe warzywa.

Rzeżucha Skarbnica Witamin

Zawiera sporo witaminy C, witamin z grupy B, beta-karotenu, kwasu foliowego, siarki, potasu, magnezu, wapnia, żelaza, chromu, jodu. Olejki eteryczne nadające jej specyficzny ostry smak i zapach, wpływają pobudzająco na trawienie. Zawiera również sporo antyoksydantów dzięki czemu rzeżucha zapobiega nowotworom i chroni przed działaniem wolnych rodników. Co więcej, rzeżucha korzystnie wpływa na włosy, skórę i paznokcie. Wygładza też trądzikową i łojotokową cerę, obniża poziom cukru we krwi, usprawnia procesy przemiany materii, sprzyja przezwyciężaniu wiosennego wyczerpania. Ponieważ działa moczopędnie, warto z umiarem sięgać po niąw razie kłopotów z nerkami (nie więcej niż 3 łyżki dziennie).

Rzeżucha na stole i na talerzu

Rzeżuchę najlepiej jeść na surowo. Do jedzenia nadają się kiełki i listki rośliny. Można ją śmiało posiekać jak szczypiorek i dodawać do kanapki czy twarogu, posypać nią zupę, kaszę, ryż czy ziemniaki albo dodać do jajecznicy czy omletu.

Domowa hodowla

Hodowla rzeżuchy jest bardzo prosta. Nasiona płuczemy w letniej przegotowanej wodzie, przekładamy do miseczki, zalewamy wodą i odstawiamy na kilka godzin aby spęczniały. Potem płuczemy na sitku i układamy na wilgotnej wacie lub ligninie, nie za gęsto. Naczynie z posadzoną rośliną najlepiej postawmy w słonecznym miejscu, np. na parapecie. Pamiętajmy o codziennym nawilżaniu nasion. Warto również zwrócić uwagę na to, aby rzeżucha nie zakwitła, gdyż nabiera wtedy ostrego i gorzkiego smaku.

Zwykle ograniczamy się do hodowli rzeżuchy, najczęściej w okresie Wielkanocy, i nie ma w tym nic złego ale może warto trochę poeksperymentować i pokusić się o wyhodowanie czegoś nowego.

Kiełki idealne na wiosenne przesilenie

Szczególnie na wiosnę, gdy nasze organizmy są osłabione, kiełki zadziałają jak zastrzyk energii i pomogą uniknąć wiosennych infekcji. Zawarte są w nich białka, cukry, tłuszcze, naturalny błonnik i witaminy. Większość z nich dostarcza organizmowi witamin z grupy B, a także witamin A, C, E i H, wapnia, żelaza, siarki, cynku, magnezu, selenu, potasu i litu.

Dlaczego warto jeść kiełki:

  • usuwają dolegliwości przewodu pokarmowego
  • chronią przed anemią
  • obniżają poziom cholesterolu we krwi
  • zawarte w kiełkach flawonoidy pobudzają w wątrobie wydzielanie żółci niezbędnej do sprawnego trawienia (zwłaszcza tłuszczów)
  • wpływają korzystnie na skórę, paznokcie i włosy
  • kiełki brokułów zawierają likwidujące wolne rodniki sulforafany stosowane w profilaktyce nowotworów
  • kiełki soczewicy zawierają kwas foliowy i są szczególnie polecane kobietom w ciąży jako naturalny dodatek diety

Kiełki różnią się między sobą smakiem, są kiełki ostre, wyraziste ale i łagodniejsze, przypominające w smaku dojrzałą roślinę i takie, których smak trudno opisać. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie, można wybierać np.: kiełki rzeżuchy, rzodkiewki, lucerny, słonecznika, soczewicy, soi, grochu, fasoli mung, żyta. Tak samo jeśli chodzi o kulinarne zastosowanie, można je jeść na surowo ale można i smażyć czy dodawać podczas gotowania. Doskonale pasują jako dodatek do sałatek, omletów, sosów, kremów czy zwykłej kanapki, która juz nie będzie taka zwykła.

Samodzielna hodowla kiełków

Jeśli chodzi o hodowlę, tu też mamy kilka opcji do wyboru. Pamiętajmy tylko o tym, że kiełki lubią temperaturę 20-22 stopni Celsjusza, półcień (słońce nie jest wskazane), tlen i odpowiedni dopływ wody. Nasiona kupmy w sklepie ze zdrową żywnością. Kupione nasiona należy przebrać, usunąć przebarwione i połamane. Te, które nam pozostaną, przepłukać w przegotowanej, letniej wodzie. Wypłukane kładziemy w salaterce, wlewamy do nich wodę i zostawiamy na 4-12 godzin, by spęczniały. Na 1 filiżankę nasion wlewamy 3-4 filiżanki wody.

Możliwości hodowli:

  • na ligninie – na wilgotną ligninę kładziemy namoczone wcześniej nasionka, pamiętajmy, by lignina nie wyschła – zraszamy ją kilka razy dziennie
  • na sitku – nasiona kładziemy na sitku, salaterkę napełniamy wodą, by była blisko sitka, ale by ziarenka w niej nie pływały, wodę należy zmieniać 2 razy dziennie i przepłukiwać nasiona
  • w kiełkownicy  –  kiełkownica składa się z trzech pojemników, zbiornika na wodę i pokrywki, roślinki należy przepłukiwać  kilka razy dziennie

Aby kiełki wyrosły, w zależności od rodzaju nasion, potrzeba od  2 do 7 dni. By były chrupiące, warto je przepłukać przed jedzeniem.

Zatem do dzieła i pozwólmy kiełkom zapewniać nam zdrowie, dobre samopoczucie i smukłą sylwetkę na wiosnę.

Joanna Lipiarz

Zainteresują Cię

Bez Komentarzy

Skomentuj

FreshMail.pl