Hyde park

Czy bieganie jest dla każdego? Spotkanie z trenerką

Październik 14, 2016

dota-sz-2

Energia i pasja

Od wielu lat inspiruje wiele osób do biegania. Zaraża energią i z pasją opowiada oraz pisze o tym, co ją zajmuje, czyli o sporcie, pysznym jedzeniu, ale i dobrym winie. Hedonistka życiowa i filozofka.

Dota Szymborska – Triathlon Coach.

Zaczynała biegać wtedy, gdy jeszcze nie był to sport narodowy. W zwykłych sportowych butach i bez odzieży technicznej. „Ale dało się!”, mówi. W triathlonie startuje od 3 lat. W  tym roku ukończyła dystans średni czyli 1.9 km pływania w jeziorze, 90 km rowerem i na koniec półmaraton (21 km 97,5 m). Trenerką jest od grudnia 2015r.,  kiedy dostała oficjalny certyfikat z Brytyjskiego Związku Triathlonu. Od 5 lat prowadzi bloga o sporcie i jedzeniu – oneginetatopa.blogspot.com; publikuje w „Runner’s World”, „Polska Biega”, „Wyborczej”. Mieszka w Warszawie, ale zawodników i zawodniczki ma w całej Polsce. Rozpisuje im treningi.

Sport był od zawsze obecny w moim życiu

DIETA i URODA: Zanim zaczniemy rozmowę na temat tego, czym się zajmujesz, chciałabym ci podziękować. Otóż kilka lat temu, to właśnie ty zmobilizowałaś mnie do odkurzenia starych adidasów, i dzięki tobie, przypomniałam sobie, jakie to fantastyczne uczucie pójść sobie po prostu pobiegać. Dzięki Dota!

Jesteś biegaczką, triathlonistką, zawodniczką, trenerką, blogerką, dziennikarką… która z tych ról jest ci najbliższa?

Dota Szymborska: Oj, to zależy. Dziś byłam trenerką – rozsyłałam plany treningowe; potem poszłam na trening – byłam przez godzinę zawodniczką; a potem pisałam recenzję książki kucharskiej…. Chyba wszystko po trochu.

DiU: Od wielu lat obserwuję twoją karierę. Jak to się stało, że sport stał się twoim sposobem na życie?

D.Sz.: Sport był zawsze obecny w moim życiu. „Od zawsze” chodziłam po górach, teraz po nich biegam. Tak samo było z jazdą na rowerze – z „górala” przesiadłam się na „szosę”. Tylko pływania musiałam się nauczyć. Zależało mi na tym i dlatego zaczęłam szukać takiego trenera, który przygotowałby mnie do triathlonu. Było mi ciężko, ale udowodniłam, że dobrze pływać można się nauczyć w każdym wieku. Potem pomagałam koleżankom planować treningi biegowe. Wiedzę czerpałam z e-kursów, książek. Było mi mało. Dostałam się zatem na kurs w Londynie. To były niezapomniane weekendy. Jaka dawka wiedzy i jacy świetni nauczyciele! Już się cieszę, bo od listopada znów będę w Londynie, ponieważ Brytyjska Federacja Triathlonu przygotowuje kursy na 3 poziomach –  ten ostatni wymaga kilkuletniego doświadczenia – ja będę już na 2 poziomie. A to wszystko po to, żeby być lepszym coachem!

Czy bieganie jest dla każdego

DiU: Triathlon wydaje się dyscypliną dla wtajemniczonych. Bieganie zdaje się prostsze. Ot, ubierasz buty i truchtasz. Mylę się? Czy bieganie jest dla każdego?

D.Sz.: Nie, niestety bieganie nie jest dla każdego. Przykro mi to powiedzieć, ale NIE. Osoby, które są bardzo otyłe nie mogą od razu zacząć trenować biegania. Oczywiście wskazany jest ruch, ale nie tak intensywny i kontuzyjny, jak bieganie przy przeciążaniu wszystkich stawów. Osoby zdrowe, po konsultacji z lekarzem i brakiem przeciwskazań mogą rozpocząć treningi. Zdrowie jest najważniejsze, a sport ma być uzupełnieniem, spełnianiem marzeń i radością z ruchu. Dzieje się tak tylko wtedy, gdy treningi są mądrze zaplanowane, a zawodnik (ja nie mam klientów, tylko zawodników), wie jak prawidłowo wykonywać ćwiczenia.

DiU: Są jakieś przeciwwskazania?

D.Sz.: Niestety lista przeciwwskazań jest długa. Na pewno są nimi: otyłość, problemy sercowe, problemy ze stawami, nieuregulowana gospodarka hormonalna… Można by wymieniać długo,  tylko nie o to chodzi. Jeżeli lekarz nie pozwala na bieganie, to nie znaczy, że należy siedzieć na kanapie i „odpuścić”. Ruch jest wskazany, np. marsz, najpierw spokojny, potem szybszy, może być też z kijami, pływanie… Jest dużo możliwości, by organizm doprowadzić do takiego stanu, gdy zapali się „zielone światło” i możliwe będzie trenowanie biegania.

DiU: Od czego powinna zacząć osoba, która nigdy nie biegała, a chciałaby spróbować?

D.Sz.: Na pewno od skontrolowania swojego zdrowia. Jeżeli wszystko jest w porządku, to ruszamy na trening. Tak, trening, a nie zakupy. Na początek wystarczą buty sportowe i dresy. Paniom polecam zakup stanika sportowego – to konieczność, cała reszta: kurtki, leginsy, czapeczki… może poczekać. Pierwsze treningi powinny być właściwie marszobiegami z przewagą marszu. Oczywiście najlepiej ćwiczyć pod okiem trenera. Jeżeli jednak zaczynamy sami, to można spróbować, po rozgrzewce przejść szybkim krokiem 5 minut i 1 minutę przetruchtać. Bieganie jest pięknym sportem, ale żeby przynosiło radość trzeba się z nim spokojnie zaprzyjaźniać. Próba przebiegnięcia 5 kilometrów od razu, na pierwszym treningu, w przypadku osób, które nie są aktywne sportowo skończy się kontuzją. To nie ma sensu. Metoda małych kroczków przyniesie świetne efekty! Wystarczy być systematycznym.

DiU: Jak często?

D.Sz.: Jeżeli chcemy zacząć naszą biegową przygodę to wygospodarujmy dwa popołudnia czy poranki, kiedy będziemy trenować. Oczywiście jako coach wolałabym, żeby tych treningów było więcej, by były urozmaicane treningami uzupełniającymi, ale od czegoś trzeba zacząć i właśnie takie dwa treningi, to będzie duży krok w stronę naszej sprawności sportowej i zdrowia przy okazji.

DiU: Nie każdy ma możliwość skorzystać z pomocy zawodowego trenera. Co sądzisz o planach treningowych, które można znaleźć w Internecie? Czy to bezpieczne z nich korzystać? Czy można się samemu nauczyć biegać poprawnie?

D.Sz.: Wiem, wiem, już słyszę: Po co płacić trenerowi, jak można wszystko ściągnąć z Internetu. Pewno, że można. Tylko będzie to, albo bardzo ogólny plan – taka baza pod właściwe treningi, albo będzie to super szczegółowa rozpiska nie uwzględniająca kondycji, kontuzji czy predyspozycji biegacza. Takie plany mogą być wskazówkami, ale nie zastąpią indywidualnych konsultacji. Nie za bardzo wyobrażam sobie naukę techniki biegu z Internetu. Owszem można wykorzystać filmiki, potem siebie nagrać i porównywać nad czym powinno się pracować, ale znów tutaj przyda się trener, by dać wskazówki, co wymaga poprawy. To trochę tak jak z naprawami domowymi – jak ktoś ma szczęście to uda mu się wymienić rurę i położyć kafelki w sposób poprawny, ale równie dobrze może zalać mieszkanie i zniszczyć armaturę. Tak samo jest z bieganiem – może się udać, ale nie musi. Jednocześnie uważam, że brak trenera, nie może być wymówką od treningu. Bez trenera też można dużo „zdziałać”. Spokojne treningi, nabieranie kondycji, rozsądne bieganie – to wszystko możemy robić sami.

DiU: Lekarz mówi, że możemy biegać. Zaczęliśmy truchtać, ale buty, które sprawdzały się na spacerach przy truchtaniu są niewygodne. Czy jest coś, na co należy zwracać uwagę przy doborze obuwia biegowego?

D.Sz.: Oj, to bardzo trudne pytanie, na pewno trzeba je przymierzyć. Kupowanie pierwszej pary biegowych butów przez Internet, to nie jest dobry pomysł. Najlepiej pójść do specjalistycznego sklepu, opowiedzieć o tym, jakie dystanse się biega, przejść badanie stopy – skaner, lustro albo video analiza biegu; zdać się na eksperta. Uwaga! Buty do biegania do tanich nie należą. Do tego trzeba je wymieniać co 1000 przebiegniętych kilometrów. Na początku przygody biegowej to brzmi śmiesznie, ale potem gdy przygotowujemy się do maratonu to… Licznik nabija kilometry bardzo szybko.

DiU: Jesień to dobry moment na bieganie?

D.Sz.: Świetny. Nie ma złej pogody do biegania! Dodatkowo, jak zaczynamy jesienią czy zimą naszą biegową przygodę, to na wiosnę będziemy już w tak dobrej formie, że start w biegu na 5 kilometrów będzie jak najbardziej wykonalny.  Ba, sprawi nam przyjemność.

Dieta biegacza

DiU: Jakie są najważniejsze zalecenia dietetyczne w chwili, gdy biegamy regularnie?

D.Sz.: Wiele moich zawodniczek zaczyna biegać, żeby schudnąć. Potem tak wciąga się w sport, że zaczyna treningi biegowe uzupełniać o pływanie, rower i stąd do triathlonu, który to wszystko łączy już tylko jeden krok. Jeżeli chodzi o to, co radzę zawodnikom – po pierwsze trenowanie nie oznacza, że można bezkarnie zjadać czwartą dokładkę! Nie! Po drugie, bardzo ważne jest to, by jeść regularnie. Po trzecie – sławne ładowanie węglowodanów – nie jest mitem, ale dotyczy maratończyków i ultramaratończyków.  Mówiąc wprost: trenowanie nie jest usprawiedliwieniem do sięgania po dużo większe porcje. Na pewno zaleceniem, które powtarzam wszystkim zawodnikom jest dbanie o to, by wypijać dużą ilość wody i izotoników. Odwodnić jest się bardzo łatwo! Jeżeli chodzi o zmiany w diecie, to z reguły, co mnie bardzo cieszy, początek przygody biegowej łączy się z dobrymi zmianami żywieniowymi. Przybywa mniej przetworzonych produktów, zwiększa się ilość owoców i warzyw oraz zmniejsza się ilość wypijanego alkoholu. To dość logiczne. Zawsze proszę zawodniczki, żeby wyobraziły sobie, jak zrzucają zbędny 5 kilogramowy plecak. Pobiegłyby wtedy szybciej. Ten plecak na starcie jest pełen tłuszczu, ba!, trzeba do niego doprowadzać krew… Nie jest łatwo pozbyć się takiego balastu, ale każdy, kto zaczyna trenować zrozumie, że lżej znaczy nie tylko szybciej, ale też przyjemniej!

DiU: Dota, jakie są twoje plany sportowe? Czego ci życzyć?

D.Sz.: To ja poproszę o życiówki, przyda się też  uśmiech na mecie Ironmana (zawody triatlonowe organizowane przez World Triathlon Corporation. Przypis red). Ważne jest, żebym była zdrowa i cieszyła się z każdego treningu, wtedy wyniki będą się poprawiać. Na szczęście sporty wytrzymałościowe mają to do siebie, że można się spokojnie starzeć i poprawiać rezultaty…

DiU: Z tym starzeniem się, to oczywiście kokietujesz! A zatem spełnienia marzeń i sportowych planów! Bardzo Ci dziękuję za interesujące spotkanie.

Rozmawiała Beata Rudzińska

Zainteresują Cię

5 komentarzy

  • Odpowiedz TomJerry Październik 15, 2016 at 5:50 am

    W koncu trzeba będzie się zmobilizować…

    • Odpowiedz Redakcja Październik 17, 2016 at 9:10 am

      Mobilizacja trwa;)

  • Odpowiedz Iza Szolc Październik 16, 2016 at 9:38 am

    Fajnie wiedzieć, że pływać można nauczyć się w każdym wieku. Bo topić się można na pewno w każdym. A dokładniej, ja chciałam się nauczyć pływać i słyszałam, że już jestem na to zbyt wiekowa. Rzeczywiście, jest teraz najlepsza pogoda na bieganie. Już nie gorąco, już nie tłumnie… Biegasz na zewnątrz i biegasz w sobie. Dziękuję za ten tekst.

  • Odpowiedz Maria Październik 16, 2016 at 9:03 pm

    Chyba w końcu zacznę biegać. Jak dla mnie, jesienią zawsze chce mi się biegać tylko, jak to zrobić żeby zimą też kontynuować?

    • Odpowiedz Redakcja Październik 17, 2016 at 9:09 am

      Mocno Pani kibicujemy! Jeśli już teraz,jesienią wyrobi sobie Pani nawyk biegania (po 6 tygodniach regularnego biegania ciało przyzwyczai się do tej czynności, i będzie się jej domagać), łatwiej będzie wybrać się na przebieżkę, nawet w mroźne dni.

    Skomentuj

    FreshMail.pl